STUDIOWANIE

Organizacja na uczelni, czyli jak zdałam egzaminy w pierwszym terminie pracując na cały etat

Nowy rok akademicki, nowe postanowienia. Znasz to? Oczywiście, każdy tak ma!

Na studiach było tak zawsze, a moja miłość do artykułów szkolnych i papierniczych sprawiała, że zawsze byłam podekscytowana na nowy rok szkolny czy akademicki. Te wszystkie karteczki, zakreślacze, zeszyty z pięknymi okładkami – och! mogłabym o tym pisać godzinami!

(Psst! Przyznam się Tobie szczerze – jestem absolutną fanką wszelkich “studygramów” – kilka ładnych zdjęć notatek i zakochuję się po uszy!)

No dobra, ale co zrobić, żeby piękne zeszyty i jeszcze piękniejsze kolorowe karteczki przełożyły się w bezproblemowo zdane egzaminy i bezstresową sesję?

Poniżej przeczytasz kilka porad, które udało mi się zweryfikować podczas moich studiów. Chyba tak mi się spodobały, że po jednych pięcioletnich studiach zdecydowałam się na drugie – tym razem zaocznie – o ja szalona!

1. Rób własne notatki

Kluczowa sprawa. ABSOLUTNIE. I uważam, że nie dotyczy to tylko wzrokowców. Znam wiele osób, które twierdzą, że wolą słuchać, bo są w stanie wynieść z tego więcej niż z szybkiego notowania w trakcie wykładu. Guzik prawda.

Wychodząc z sali prawdopodobnie zapomnisz 90% tego, co powiedział prowadzący i jeśli nie znajdziesz kogoś super, kto pożyczy Ci swoje notatki (pozdrawiam!), to jesteś w czarnej…. dziurze.

To prawda, że wykładowcy zwykle mówią bardzo szybko, dlatego musisz znaleźć swój sposób na tworzenie notatek. Taki, by był on zgodny z Twoim tempem, ale by pozwolił Ci też słuchać prowadzącego.

WSKAZÓWKA: Od zeszłego roku akademickiego chodzę na uczelnię z laptopem. Niestety moje drugie studia okazały się tak intensywne w wykłady, że moja ręka (pozdrawiam wszystkich leworęcznych!) nie dawała rady. Klikanie klawiszy nie pozwala na tak dobre zapamiętywanie jak odręczne pismo, ale hej – lepiej mieć notatki niż nie mieć, prawda?

2. Przeczytaj notatki tego samego dnia

“Ale sobie wymyśliła!” – czytam Ci w myślach?

Tak, wiem, znowu trudna sprawa. Albo studiujesz dziennie i po uczelni wolisz zrobić obiad, poleżeć przed telewizorem czy wyjść gdzieś ze znajomymi, albo studiujesz zaocznie i w niedzielę o 20:00 ostatnią rzeczą o jakiej myślisz to czytanie notatek, ale ten punkt jest naprawdę ważny.

Wracając z uczelni masz jeszcze co nieco w głowie, a jeśli przeczytasz notatki po powrocie do domu – zdaną sesję masz w kieszeni!

(Ok, trochę przesadziłam. Ale prawie tak jest! Dodasz jeszcze kilka z moich punktów i naprawdę sesja będzie do przodu ;))

WSKAZÓWKA: Jeśli do domu wracasz autobusem/pociągiem, etc. – to może wtedy zdążysz przeczytać swoje notatki? Tak naprawdę notatki z całego dnia na uczelni da się przeczytać (oczywiście ze zrozumieniem!) w 20-30 minut. Może akurat tyle musisz dojeżdżać z uczelni do domu?

3. Zrób notatki do notatek

Co punkt, to lepszy, nieprawdaż? No cóż, takie życie studenta!

Jeśli notujesz w zeszycie – weź długopis w innym kolorze i zweryfikuj swoje notatki. Zaznacz punkty, których nie rozumiesz lub dopisz pytania, na które nie znasz odpowiedzi i będziesz musiał odnaleźć w książce czy Internecie. I szczerze? Zwłaszcza na studiach zaocznych nie łudź się, że będziesz mógł/mogła zadawać tysiące pytań swojemu prowadzącemu.

Licz w tej kwestii na siebie, ewentualnie na kolegów i koleżanki, ale staraj się zadawać sobie pytanie i odnajdywać na nie odpowiedzi samodzielnie. (Jedynacy zrozumieją mnie bez słów – który jedynak nie rozmawiał ze sobą w dzieciństwie niech pierwszy rzuci spinaczem!)

Natomiast jeśli robisz notatki na komputerze – doradzam w pierwszej kolejności edycję tekstu – zrobienie odpowiednich punktów, wyjustowanie tekstu, wydzielenie nagłówków, etc.

Po tym wszystkim zmień czcionkę na zieloną (mój ulubiony kolor – podobno kolor nadziei, uspokaja i inne takie) i dopisz to, co umknęło Ci w trakcie wykładu, wklej zdjęcia i slajdy – cokolwiek, co pozwoli Ci na zaciekawienie notatkami samego siebie.

WSKAZÓWKA: Wiedząc, że będziesz robić takie notatki zostaw sobie miejsce w zeszycie – znasz metodę Cornella? W komputerze natomiast staraj się opracować jeden stały schemat notatek – kolory, czcionki i strukturę tekstu. Pozwoli Ci to na sprawniejsze redagowanie notatek (jeśli jesteś perfekcjonistą, jak ja – strasznie mnie denerwują nieuporządkowane notatki!)

4. Czytaj poprzedni wykład przed następnym

Pomoże Ci to wdrożyć się na nowo w rytm pracy – zwłaszcza jeśli tak jak ja, studiujesz zaocznie, tydzień przerwy (albo czasem nawet i więcej, moje studia są jednak dziwne pod tym względem) to bardzo dużo dla umysłu.

Jeśli pójdziesz z marszu na wykład, a jest on prowadzony w sposób ciągły i każdy kolejny jest kontynuacją poprzedniego – pierwsze 10-15 minut zajmie Ci wdrożenie się na nowo w rytm notatek. (To tak naprawdę wiąże się z czytaniem tych samych notatek co w domu, tylko na wykładzie. Tracisz ten czas i notatki z pierwszych minut wykładu są bardzo chaotyczne – bo starasz się w tym czasie zorientować “co, gdzie i jak”).

WSKAZÓWKA: Staraj się czytać notatki ze zrozumieniem – może nasuną Ci się kolejne pytania, które nie przyszły Ci do głowy w punkcie 2 ani 3?

5. Zrób mapy myśli i spisy treści

Gdy już przeczytałeś swoje notatki co najmniej 3 razy (widzisz? Nawet nie zwróciłeś uwagi, a 2, 3 i 4 punkt odnosi się tak naprawdę do ciągłego czytania), to uwierz mi – nie ma możliwości, by Twój mózg był tak oporny, że nie zapamiętał z tego nic.

Aby zachęcić go i zaciekawić tym, co jeszcze przed Tobą, zrób kilka map myśli lub schematów. Pozwolą Ci uporządkować swoje notatki i materiał do nauki, a przy okazji będą dodatkowym bodźcem dla Twojego umysłu.

WSKAZÓWKA: Ten punkt jest tak naprawdę genialną wymówką do tego, by kupić w tym roku kolejny zestaw pisaków, cienkopisów, karteczek, naklejek i czego tylko Twoja dusza zapragnie. Kto to widział robić czarno-białe mapy myśli? Różowy pisak w dłoń!

(Niedawno kupiłam pastelowe zakreślacze Stabilo i o mamuniu! jestem nimi oczarowana!)

W tym roku akademickim nie miałam czasu na siedzenie i kucie przed każdym egzaminem – czytałam notatki w trakcie roku akademickiego.

Potem, przed samym egzaminem miałam możliwość przeczytania dodatkowo książek, które prowadzący wskazali nam na zajęciach. Mogłam to zrobić tylko raz, na więcej nie starczyło mi czasu (uwierzcie, niektóre moje podręczniki są napisane po chińsku!).

To, co udało mi się zapamiętać dzięki tym pięciu punktom zaowocowało zdaniem wszystkich egzaminów w pierwszym terminie – a nie ukrywam jest to na moim roku nie lada wyzwaniem.

Co więcej, w okresie maja i czerwca w mojej pracy było na tyle intensywnie, że pracowałam po kilkanaście godzin dziennie. Dlatego też, to co udało mi się zrobić wcześniej zaowocowało dużym spokojem w czerwcu.

Spróbuj w tym roku faktycznie przyłożyć się do nauki i być systematycznym. Nie wiesz jak? Nie martw się, na moim blogu znajdziesz wiele pomocnych treści. Jeśli jeszcze czegoś takiego napisałam – daj mi znać, stworzę coś specjalnie dla Ciebie i odpowiem na Twoje pytania.

Poniżej przesyłam Ci darmowy szablon do uzupełnienia.

Zapisz się i pobierz za darmo!

* pole wymagane

Mam nadzieję, że moje porady okażą się dla Ciebie pomocne. Napisz proszę w komentarzu – jakie są Twoje sposoby na naukę? Może pomożesz tym komuś zdać jego sesję sprawnie i bezproblemowo!